„Robię tylko 5K.” „Tylko truchtam.” „To nie był prawdziwy bieg, tylko tak, przebiegnęłam się.” Słyszysz to? To słowo „tylko”. Pojawia się za każdym razem kiedy ktoś opisuje swoje bieganie. Jakby przepraszał. Jakby tłumaczył się że nie jest wystarczająco dobry. Bart Yasso, członek Running USA Hall of Fame, powiedział kiedyś: „Nigdy nie spotkałem fałszywego biegacza.”

Słowo które sabotuje

Zwróć uwagę jak ludzie mówią o swoim bieganiu. Prawie zawsze dodają „tylko”. „Robię tylko 3 kilometry.” „Biegam tylko raz w tygodniu.” „Moje tempo to tylko 9 minut na kilometr.” To „tylko” to nie skromność. To sabotaż. Każdym razem kiedy mówisz „tylko”, mówisz swojemu mózgowi że to co robisz nie ma wartości. Że to za mało. Że prawdziwi biegacze robią więcej. A prawda jest taka. 3 kilometry to bieganie. Raz w tygodniu to bieganie. 9 minut na kilometr to bieganie. Bez „tylko”.

62 procent ludzi czuje się jak oszust

Syndrom oszusta dotyka od 56 do 62 procent osób które odnoszą sukcesy. To nie są ludzie którzy nic nie osiągnęli. To są ludzie którzy osiągnęli dużo i mimo to czują że nie zasługują na swoje osiągnięcia. Wśród biegaczy jest jeszcze gorzej. Ludzie którzy ukończyli 5K przepraszają za swoje tempo zanim ktokolwiek zapyta. Ultrabiegacze umniejszają 50 mil bo nie byli wystarczająco szybcy. Kwalifikanci do maratonu w Bostonie mówią że to nic wielkiego bo ktoś inny był szybszy. Ten wzorzec jest uniwersalny. Biegacze na każdym poziomie mają problem z uznaniem tego kim są.

Bart Yasso wie lepiej

Bart Yasso przepracował 30 lat w Runner’s World, jednym z najważniejszych magazynów biegowych na świecie. Wymyślił Yasso 800s, jeden z najpopularniejszych treningów tempowych. Przebiegał ultramaratony, triatlony, biegi górskie. I powiedział jedno zdanie które stało się hasłem całej społeczności biegowej. „Często słyszę jak ktoś mówi: nie jestem prawdziwym biegaczem. Jesteśmy wszyscy biegaczami, niektórzy po prostu biegają szybciej od innych. Nigdy nie spotkałem fałszywego biegacza.” Przeczytaj to jeszcze raz. Człowiek który widział więcej biegaczy niż ktokolwiek na świecie mówi że nie ma fałszywych biegaczy. Nie ma. Każdy kto biega jest biegaczem.

Kiedy stajesz się biegaczem

Nie po maratonie. Nie po pierwszym 10K. Nie po osiągnięciu jakiegoś magicznego tempa. Stajesz się biegaczem w momencie kiedy decydujesz się biegać. To wszystko. Nie ma egzaminu. Nie ma certyfikatu. Nie ma komisji która ocenia czy Twoje tempo jest wystarczające. Media tworzą obraz „prawdziwego biegacza”. Chudy. Szybki. W kompresyjnych getrach za 500 złotych. Z zegarkiem za 2000. Biegnący wczesnym rankiem po malowniczej trasie. To jest fikcja. Prawdziwi biegacze wyglądają jak Ty. Jak Twoja sąsiadka. Jak facet z nadwagą którego widzisz w parku. Jak kobieta z wózkiem która truchtuje po chodniku.

Zmień jedno słowo

James Clear pisze w Atomic Habits o tożsamości opartej na nawykach. Każde działanie to głos na to kim jesteś. Każdy bieg to głos na „jestem biegaczem”. Zamiast „próbuję biegać” mów „biegam”. Zamiast „nie jestem biegaczem, tylko truchtam” mów „jestem biegaczem”. Brzmi banalnie? Może. Ale badania pokazują że język którym opisujemy siebie wpływa na nasze zachowanie. Ludzie którzy mówią o sobie „jestem biegaczem” trenują częściej niż ci którzy mówią „próbuję biegać”. Bo tożsamość zobowiązuje. Kiedy mówisz „jestem biegaczem”, następnym razem kiedy pada deszcz i nie chce Ci się, mózg mówi: ale biegacze biegają w deszczu. Więc wychodzisz.

Medal na ścianie

Każdy medal który wisi na ścianie to fizyczny dowód. Nie „próbuję”. Nie „tylko”. Udało się. W Racethon dostajesz medal za pokonanie dystansu. Niezależnie od tempa. Niezależnie od tego ile razy chodziłeś. Niezależnie od tego czy zajęło Ci to 2 tygodnie czy 2 miesiące. Ten medal wisi na ścianie i mówi: te kilometry są za Tobą. Jesteś biegaczem. Nie „tylko” biegaczem. Biegaczem. Następnym razem kiedy ktoś zapyta co robisz, powiedz po prostu: biegam. Bez „tylko”. Bez przepraszania. Bez tłumaczenia.